Od dłuższego czasu czułam, że coś się dzieje. Najpierw ból pleców, który zaczął przenosić się na barki, mięśnie szyjne, żuchwę. Następnie bolące kolana, biodro ( chociaż z tym mam problem od najmłodszych lat, bo kiedyś niezbyt przygotowana, zrobiłam szpagat ). I tak od marca chodzę i marudzę "Tu boli", "Dzisiaj boli mocniej niż wczoraj", "Obudził mnie ból pleców". I nadszedł dzień, kiedy mówię sobie "Andzia, jesteś trenerką, to Ty przekazujesz ludziom, że zdrowie jest najważniejsze. Aby zadbać o innych, najpierw musisz zadbać o siebie." I tak najpierw ortopeda, dzisiaj lekarz rehabilitacyjny, a od przyszłego tygodnia - fizjoterapeuta. Plus leki, które odprężają mięśnie. Te bóle, to ból psychiczny. To stres. Wszystko przechodzi na ciało. A więc mój pobyt w szpitalu, w grudniu, nie nauczył mnie niczego. A myślałam, że tak właśnie jest.
Miałam się bardziej skupić na sobie, praktykować jogę, nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Niestety moja głowa lubi za dużo myśleć, analizować, a to zaczyna przekładać się na moje zdrowie.
Usłyszałam dzisiaj "Dostaniesz leki, one pomogą Ci odpocząć, bo masz za bardzo spięte mięśnie. Sama fizjoterapia nie pomoże, bo co z tego, że to rozluźni Cię na chwilę, jak Ty masz tak spięte mięśnie, że po 24 godzinach wrócisz do poprzedniego stanu. Plus powinnaś trochę zredukować ilość treningów." 😨 Jak? Jak mam zmniejszyć ilość ruchu, skoro ledwo zaczęłam naukę i przede mną jeszcze długa droga. Nie zrezygnuję z marzeń, tylko dlatego, że nie potrafię sobie poradzić ze Światem. I myślę sobie, że chyba czas iść do psychologa. Usiąść obok specjalisty i pozwolić mu zrobić porządek w mojej głowie. Dodatkowo na stałe wprowadzić jogę w plan dnia, która często pomaga mi się wyciszyć.
I po co ja to wszystko piszę? Pewnie dlatego, że to ważne wydarzenie w moim życiu, a to jest moje miejsce, i tu pojawia się druga przyczyna, gdzie chcę dzielić się tym z Wami i może w jakimś stopniu też pomóc.
Piszę to, aby pokazać, że nasze "JA" jest najważniejsze. Nasze zdrowie zawsze stoi na pierwszym miejscu. Musimy mieć siłę, aby móc dzielić się nią z innymi, a bez zdrowia nie jesteśmy w stanie tego zrobić. A zdrowie psychiczne też się do tego zalicza.
Wielu z nas wstydzi się mówić o tym na głos. Dlaczego? To nie jest nic ekstremalnego, nic dziwnego. Każdy z nas ma problemy, i każdy z nas ma prawo do nie radzenia sobie z nimi.
Kiedy byłam nastolatką nie umiałam zrozumieć Świata, a ludzie, którzy powinni mi pomóc w nim funkcjonować, sprawiali, że jeszcze bardziej się trudziłam, o co w tym wszystkim chodzi. I wtedy zrobiłam ten krok. I tak ok. 6 lat chodziłam do psychologa regularnie, a ona krok po kroku uczyła mnie chodzić po drogach, które czasami wydawały mi się za bardzo wyboiste. Dzisiaj jest to dla mnie coś naturalnego. Chociaż dawno tam nie byłam, przez wzgląd na mój pobyt w Niemczech.
I jasne, tutaj też jest ich pełno, ale ja nie lubię zmieniać ludzi, kiedy się do nich przyzwyczaję i im zaufam. Niestety, chyba czas znaleźć kogoś innego.
Nie bójmy się sięgać po pomoc. To nic strasznego. To tylko rozmowa. Rozmowa, która może nam pomóc wyjść z tego zasranego stresu.
Jesteśmy ludźmi, a nasza psychika jest bardzo skomplikowana. Ja muszę sobie ją na nowo ogarnąć. A Ty? Jesteś w stanie zrobić ten ruch, kiedy kłopoty Cię przygniatają?
Spróbuj, to nic nie boli.
Życzę Ci udanego wieczoru. Dbaj o siebie, bo jesteś dla siebie najważniejsza.
Miałam się bardziej skupić na sobie, praktykować jogę, nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Niestety moja głowa lubi za dużo myśleć, analizować, a to zaczyna przekładać się na moje zdrowie.
Usłyszałam dzisiaj "Dostaniesz leki, one pomogą Ci odpocząć, bo masz za bardzo spięte mięśnie. Sama fizjoterapia nie pomoże, bo co z tego, że to rozluźni Cię na chwilę, jak Ty masz tak spięte mięśnie, że po 24 godzinach wrócisz do poprzedniego stanu. Plus powinnaś trochę zredukować ilość treningów." 😨 Jak? Jak mam zmniejszyć ilość ruchu, skoro ledwo zaczęłam naukę i przede mną jeszcze długa droga. Nie zrezygnuję z marzeń, tylko dlatego, że nie potrafię sobie poradzić ze Światem. I myślę sobie, że chyba czas iść do psychologa. Usiąść obok specjalisty i pozwolić mu zrobić porządek w mojej głowie. Dodatkowo na stałe wprowadzić jogę w plan dnia, która często pomaga mi się wyciszyć.
I po co ja to wszystko piszę? Pewnie dlatego, że to ważne wydarzenie w moim życiu, a to jest moje miejsce, i tu pojawia się druga przyczyna, gdzie chcę dzielić się tym z Wami i może w jakimś stopniu też pomóc.
Piszę to, aby pokazać, że nasze "JA" jest najważniejsze. Nasze zdrowie zawsze stoi na pierwszym miejscu. Musimy mieć siłę, aby móc dzielić się nią z innymi, a bez zdrowia nie jesteśmy w stanie tego zrobić. A zdrowie psychiczne też się do tego zalicza.
Wielu z nas wstydzi się mówić o tym na głos. Dlaczego? To nie jest nic ekstremalnego, nic dziwnego. Każdy z nas ma problemy, i każdy z nas ma prawo do nie radzenia sobie z nimi.
Kiedy byłam nastolatką nie umiałam zrozumieć Świata, a ludzie, którzy powinni mi pomóc w nim funkcjonować, sprawiali, że jeszcze bardziej się trudziłam, o co w tym wszystkim chodzi. I wtedy zrobiłam ten krok. I tak ok. 6 lat chodziłam do psychologa regularnie, a ona krok po kroku uczyła mnie chodzić po drogach, które czasami wydawały mi się za bardzo wyboiste. Dzisiaj jest to dla mnie coś naturalnego. Chociaż dawno tam nie byłam, przez wzgląd na mój pobyt w Niemczech.
I jasne, tutaj też jest ich pełno, ale ja nie lubię zmieniać ludzi, kiedy się do nich przyzwyczaję i im zaufam. Niestety, chyba czas znaleźć kogoś innego.
Nie bójmy się sięgać po pomoc. To nic strasznego. To tylko rozmowa. Rozmowa, która może nam pomóc wyjść z tego zasranego stresu.
Jesteśmy ludźmi, a nasza psychika jest bardzo skomplikowana. Ja muszę sobie ją na nowo ogarnąć. A Ty? Jesteś w stanie zrobić ten ruch, kiedy kłopoty Cię przygniatają?
Spróbuj, to nic nie boli.
Życzę Ci udanego wieczoru. Dbaj o siebie, bo jesteś dla siebie najważniejsza.

Komentarze