Chora, zdenerwowana, marudna, smutna, wściekła... To i tak za mało, żeby opisać mój dzisiejszy nastrój... Totalnie jestem wybita z obiegu.
Miałam osiągnąć mega formę w kwietniu, a ja siedzę i walczę sama ze sobą, żeby nie sięgnąć kostki czekolady. Nienawidzę tego napięcia przedmiesiączkowego!!! Niestety jestem osobą, która dokładnie cały tydzień walczy z napięciem przedmiesiączkowym. Walka ze słodyczami, brak sił do zrobienia czegokolwiek, wszystko boli, jestem bardziej nadwrażliwa na wszystko, co chwila wychodzi mi nowy siniak. Kocham być kobietą, ale mogłabym nie mieć okresu. To bardzo komplikuje mi życie!!! Ehhh... Najgorsze jest to, że spada poziom cukru, i pochłonęłabym wszystko. Ciągle chodzę chora i naładowana negatywnymi emocjami.
Dodatkowo boli mnie ucho, od jakichś 2 tygodni... Zapewne przewiałam, ale przecież nie było czasu, żeby pójść wcześniej... Dzisiaj postanowiłam iść i jestem pół głucha, do rana.. Lekarz zalepił mi jedno antybiotykiem i słyszę tylko na prawe. Bomba!!! Chyba kładę się spać.. Piżama już założona... Jest 16 🙈🙈🙈
Dlaczego tak jest, że ciało odmawia posłuszeństwa. Od tygodnia ani rusz... Zamiast tracić, to przybieram... Trzymam się diety, a ciało wygląda jak... Bez komentarza... Wiem, okres, woda się gromadzi... Nie powinno tak być! Zdecydowanie jestem przeciwna!! Która z nas nie jest 😋
Ale w każdym miesiącu muszę ponarzekać. Wyrzucić z siebie wszystko, bo wszystko mi się buntuje w ciele.. Mózg też stawia jakiś bunt i nie chce mi wytwarzać endorfin. Brak motywacji, widoczności celu. Najchętniej wszystko bym walnęła, i po prostu zjadła.. Czekoladę....Ale nie mogę!!! 22 kwiecień tuż, tuż i spotkanie z Majewskimi i 23 z Chodakowską. I tak nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam ogólnie, nie mogę sobie dokładać... Boże, i tak pewnie zjem dzisiaj tę czekoladę....AAAAAAAAA
W dodatku dzisiaj dzień bez treningu.. Planowo, i w sumie się cieszę, bo dzisiaj bym się nie podniosła z maty (przed treningiem :P). Potrzebuję motywacji, chociaż dzisiaj chyba nic mi nie pomoże... Wiem, że trening jest ratunkiem na całe zło, ale czuję się naprawdę źle. Poza tym, mam coś w uchu i wolałabym, żeby to zostało na swoim miejscu 😋😋😋
Czy jest ktoś, kto radzi sobie z tym cholernym PMS? I nawet on nie wyprowadza Was z równowagi i nie osłabia się Wam silna wola, i nie sięgacie po czekoladę? Jak? Doradźcie!!!
Jak zawsze sobie radziłam, w tym miesiącu jest... klapa!!!
Ratuuuuunkuuuuuuu!!!!
Miałam osiągnąć mega formę w kwietniu, a ja siedzę i walczę sama ze sobą, żeby nie sięgnąć kostki czekolady. Nienawidzę tego napięcia przedmiesiączkowego!!! Niestety jestem osobą, która dokładnie cały tydzień walczy z napięciem przedmiesiączkowym. Walka ze słodyczami, brak sił do zrobienia czegokolwiek, wszystko boli, jestem bardziej nadwrażliwa na wszystko, co chwila wychodzi mi nowy siniak. Kocham być kobietą, ale mogłabym nie mieć okresu. To bardzo komplikuje mi życie!!! Ehhh... Najgorsze jest to, że spada poziom cukru, i pochłonęłabym wszystko. Ciągle chodzę chora i naładowana negatywnymi emocjami.
Dodatkowo boli mnie ucho, od jakichś 2 tygodni... Zapewne przewiałam, ale przecież nie było czasu, żeby pójść wcześniej... Dzisiaj postanowiłam iść i jestem pół głucha, do rana.. Lekarz zalepił mi jedno antybiotykiem i słyszę tylko na prawe. Bomba!!! Chyba kładę się spać.. Piżama już założona... Jest 16 🙈🙈🙈
Dlaczego tak jest, że ciało odmawia posłuszeństwa. Od tygodnia ani rusz... Zamiast tracić, to przybieram... Trzymam się diety, a ciało wygląda jak... Bez komentarza... Wiem, okres, woda się gromadzi... Nie powinno tak być! Zdecydowanie jestem przeciwna!! Która z nas nie jest 😋
Ale w każdym miesiącu muszę ponarzekać. Wyrzucić z siebie wszystko, bo wszystko mi się buntuje w ciele.. Mózg też stawia jakiś bunt i nie chce mi wytwarzać endorfin. Brak motywacji, widoczności celu. Najchętniej wszystko bym walnęła, i po prostu zjadła.. Czekoladę....Ale nie mogę!!! 22 kwiecień tuż, tuż i spotkanie z Majewskimi i 23 z Chodakowską. I tak nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam ogólnie, nie mogę sobie dokładać... Boże, i tak pewnie zjem dzisiaj tę czekoladę....AAAAAAAAA
W dodatku dzisiaj dzień bez treningu.. Planowo, i w sumie się cieszę, bo dzisiaj bym się nie podniosła z maty (przed treningiem :P). Potrzebuję motywacji, chociaż dzisiaj chyba nic mi nie pomoże... Wiem, że trening jest ratunkiem na całe zło, ale czuję się naprawdę źle. Poza tym, mam coś w uchu i wolałabym, żeby to zostało na swoim miejscu 😋😋😋
Czy jest ktoś, kto radzi sobie z tym cholernym PMS? I nawet on nie wyprowadza Was z równowagi i nie osłabia się Wam silna wola, i nie sięgacie po czekoladę? Jak? Doradźcie!!!
Jak zawsze sobie radziłam, w tym miesiącu jest... klapa!!!
Ratuuuuunkuuuuuuu!!!!
Komentarze