Rosenmontag 2017

Mieszkam w Niemczech od 3 lat, ale dopiero w tym roku miałam okazję w nim uczestniczyć.

Rosenmontag to punkt kulminacyjny karnawału. Ludzie zbierają się w grupy, ulicą jedzie korowód i z pojazdów ludzie rzucają słodycze. No w sumie nie tylko, bo ja złapałam książkę i róże. 🙊🙉🙈 Ludzie krzyczą "Hello" i łapią słodycze. Wszyscy przebierają się w stroje karnawałowe ( hahaha ja byłam Mopsem!!!) Ale przede wszystkim dobrze się razem bawią.

W sumie cała ta sytuacja wywołała u mnie pozytywne emocje. Fajnie, że ludzie otwierają się na siebie, wspólnie się bawią, mimo że się nie znają.

Jest pewien punkt, który bardzo mnie zdenerwował... Wykorzystanie koni. Po pierwsze - hałas. Ludzie krzyczą, muzyka gra na najwyższych obrotach, dzieci biegające dookoła.
Koń jest zestresowany, spragniony, głodny. Niby widziałam, że obok idzie opiekun, który daje im jakieś jedzenie, ale to jest jeszcze gorsze. Jak czujemy się po spożyciu posiłku w trakcie pracy, w trakcie stresu? Na mnie odbija się to bólem brzucha i całkowitym załamaniem równowagi pracy organizmu...
Także ogromny minus... Nie rozumiem, dlaczego ludzie wykorzystują zwierzęta do robienia show? Smutne i słabe...

Pisałam o tym ostatnio i mam nadzieję, że kiedyś ludzie zrozumieją, jaką krzywdę wyrządzają tym bezbronnym istotom.

Fajnie, że jest jeszcze jedne święto, które daje nam jeden dzień wolny od nauki/pracy. Możemy poznać nowych ludzi, pośmiać się, zjeść słodycze (🙊🙊🙊). Miło było się bawić, ale niedobrze było patrzeć na konie, które robiły coś, co nie leży w ich naturze...










Komentarze