AAAAaaaaa!! To już dziś! No dobra jutro o 2 nad ranem, ale dla mnie dzisiaj, bo już siedzę i wyczekuję Gali! Dowiemy się, kto dał z siebie wszystko! Kto jest tym najlepszym. Czekam, czekamy, aaaa!!!
A w czasie oczekiwania, dokładnie od 24 stycznia (czyli od dnia, w którym wytypowali nominowanych), obejrzałam wszystkie filmy nominowane z kategorii - "najlepszy film", "najlepszy/a aktor/ka pierwszo/drugo planowy/a. I jak co roku, oceniłam na www.filmweb.pl nominowanych w konkretnej kategorii.
Wiele zaskoczyło! Film, do którego podchodziłam 2 tygodnie, okazał się tym w pierwszej trójce. Film, który stawiałam na pierwszym miejscu, okazał się tym ostatnim. A aktorzy! Tu najwięcej zaskoczenia : Ryan Gosling ; Seriously?!!!! No nie zaskoczył. Nicole Kidman! Nie powaliła na kolana. A aktor z "Fences", który grał chorego brata głównego bohatera, który zasługuje na tę statuetkę, nie został doceniony. Hm...
W filmie "Elle" została doceniona tylko aktorka, ale film oglądało się... Śmiesznie.. Jeszcze nigdy nie widziałam takiej relacji pomiędzy gwałconą a a gwałcicielem... Nawet się uśmiałam - nie dlatego, że były to komediowe sceny, tylko tak niekomfortowe i niespotykane, że aż śmieszne.
Nie chcę się rozpisywać, bo krytykiem nie jestem, ale jest to moja pasja, jakaś cząstka mnie, bo jeszcze 4 lata temu, myślałam o zdawaniu do Akademii Teatralnej :).
Moje typy:
Najlepszy film
"Lion. Droga do domu" - pochodzenie części tytułu była mi nieznana aż do samego końca filmu. Poryczałam się niemiłosiernie - historia skradła moje serce. Film idealnie pokazał biedę i bezsilność ludzi w Indiach. Mój faworyt.
"Przełęcz ocalonych" - zaskoczył! Długo się do niego zbierałam, bo nie lubię wojennych filmów, ale ten pokazał nie tylko złe oblicze wojny. Tutaj zagłębione są też problemy psychiczne bohaterów. Nie obrażę się, jeśli to oni zgarną Oscara. Ahh i Mel Gibson - też powinien zostać doceniony za reżyserkę. Kłaniam się nisko!
Mam nadzieję, aby ten nieszczęsny "La La Land" obył się tylko smakiem statuetki. Przecież ta opowieść nie wniosła nic nowego do historii kina. Nie był zły, ale żeby tak od razu Oscar?! Bez przesady...
Najlepsza aktorka
- Natalie Portman - tutaj nie ma żadnej dyskusji. Sposób w jaki zagrała Jackie.. Uosobiła się z nią aż po sam czubek najmniejszego palca! Natalie - trzymam kciuki!
Meryl Streep jak zawsze fenomenalna, ale postać zniszczyła wszystko to nad czym pracowała do tej roli. Nie dobrana całkowicie. Historia ... dziwna... Meryl, no nie tym razem...
I ta "Elle" - Isabelle Huppert - bohaterka bardzo psychiczna i dobrze zagrana przez aktorkę, ale cała historia ostro porypana. Ale ... Natalie jest moją "the best of the best"!
Najlepszy aktor
- Denzel Washington - mistrzostwo. Idealnie stworzona rola. Uwierzyłam w każde jego słowo. Wydawałoby się, że jest mnóstwo takich rodziców wokół naszego społeczeństwa, tylko nikt nie zwraca na to uwagi. Może z inną historią, ale wielu ojców lub matek nie może pogodzić się z tym, że jego dziecko jest lepsze od niego. Ale czy to znaczy, że trzeba je krzywdzić i zabierać wszystko co ma. Zabranie komuś marzeń i pasji - to jedna z większych zbrodni!
Ryan Gosling... Hahahahaha!!!!
Najlepsza aktorka drugoplanowa
- Viola Davis - zawsze wiedziałam, że jest dobrą aktorką, ale w scenie, podczas której kłóci się ze swoim dziwnym mężem w "Fences" sprawia, że ciarki przechodzą po całym moim ciele, a oczy stały się jakoś dziwnie mokre...
W tej kategorii nie ma źle zagranej roli, ale Nicole Kidman mocno mnie zadziwiła. Nie dała z siebie wszystkiego. Nie ukrywajmy.. Były to podstawy jej aktorstwa....
Najlepszy aktor drugoplanowy
- Dev Patel - tutaj nie potrafię swojego zachwytu opisać słowami.
Reszta aktorów. Dobra. I na tym zakończmy ten temat. :)
W tamtym roku, wydaje mi się, że nie było aż tak wielu filmów, na których błagałam o zakończenie. "Loving" - wspaniała historia, a tak mdło opowiedziana... Mam nadzieję, że dzisiaj Akademia nie będzie tak stawiała na komercjalizm jak rok temu. Mowa tu konkretnie o "Zjawie" i Leonardo DiCaprio, który wtedy całkowicie nie zasługiwał na Oscara. Tego natomiast wręczyłabym Eddie'mu Redmayne za "The Danish Girl". Leonardo za role z poprzednich lat, za które powinien zostać doceniony, obył się bez Oscara. I nagle, kiedy dostał statuetkę za konkretną rolę, jakimś cudem zaangażował się w promowanie dbania o Ziemie - globalne ocieplenie nasza największa zmora. Owszem, ale to jest odrębny temat. Akademia Filmowa to filmy i aktorzy - zostawmy ochronę Ziemi Greenpeace.
A więc... Nie mogę się doczekać, ale boję się, że ten cały "La La Land" i jego super romantyczna historia, zdobędzie najwięcej statuetek. Oby tak nie było. Proszę, proszę, proszę!
Idę się przygotować, a tym którzy będą oglądać, życzę silnych nerwów i wygrania Waszych wytypowanych (tylko proszę niech to nie będzie "La La Land" 😛).
Byeeee 💋💋💋

Komentarze